Nyima Rinpocze - "O Instytucie i wspólnocie bon"
Kategorie:  •  

(fragment mowy końcowej na odosobnieniu 19 października 2006 - Poznań, Centrum Mandala)

Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że jestem szczęśliwy spotykając tak wielu starych przyjaciół i uczniów jak również osoby nowe. Za każdym razem przebywanie tutaj w Polsce wśród was jest czymś naprawdę przyjemnym i przynoszącym inne [niż zwykle] odczucia. Jest tak głównie dlatego, że prawdziwie i szczerze jesteście zainteresowani i oddani praktyce. I naprawdę chciałbym widzieć jak ta praktyka wzrasta. Godziny przekazywania wyjaśnień i nauk nie mają innego celu czy zamiaru niż zobaczenie jak pośród was przynajmniej jedna czy dwie osoby stają się się rzeczywistymi, dobrymi i szczerymi praktykującymi, którzy wprowadzają w realne życie istotę tych nauk – tego naprawdę oczekuję. Samym gromadzeniem ludzi nie jestem zainteresowany. Dlatego być może jestem głównie w jakiś sposób przywiązany, może zainspirowany, albo może doceniam i jestem szczęśliwy widząc jak wszyscy okazujecie swoje zainteresowanie praktyką.

Po drugie chciałem wam zakomunikować, że podczas tej wizyty z myślą o praktyce założyłem sangę, centrum bon o nazwie Instytut Sziardza Ling. Intencją tego znowu nie jest nic innego niż stworzenie warunków dla tych naprawdę zainteresowanych praktyką. Jest teraz taki czas i są błogosławieństwa Jego Świątobliwości [Menri Trizina], Jego Eminencji Jongdzina Rinpocze, Tenzina [Wangyala] Rinpocze, Opata Tenpa Yungdrung z Nepalu i wszystkich innych lamów, którzy gościli tutaj dając nauki, nie tylko w Polsce ale w wielu innych krajach na świecie, więc świadomość bon, uznanie dla bon, zrozumienie istoty bon z roku na rok wzrastają. A ponieważ wzrastamy, tak samo nie wystarcza, że ludzie się rozwijają, potrzebujemy centrum, które każdego ulokuje - podobnie jak ma się to z ciałem i jego świadomością. Kiedy jest ciało jest też świadomość, kiedy jest świadomość jest też potrzeba ciała w którym świadomość mogłaby znaleźć swoje miejsce.

I moim życzeniem jest widzieć jak wszyscy praktykujący ogólnie spośród wyznawców bon czy buddyzmu pomiędzy różnymi miejscami w Polsce są wobec siebie bardzo przyjacielscy i szczerzy. Szczególnie gdy jesteśmy w jednej linii przekazu nauk od Tenpy Szienraba, Njame Szieraba Gjaltsena aż do dziś, bo wszystkie te nauki, które ktokolwiek otrzymał łączą nas wszystkich w jedną linię bon. Wiem, że czyniliście tak i może będziecie również czynić tak w przyszłości ale chcę wam po prostu przypomnieć, że jest rzeczą zasadniczą zdawać sobie sprawę, że wszystkich nas łączy jedna linia przekazu. Kwestią nie jest to od kogo otrzymaliście nauki ale z kim łączy się linia przez którą je otrzymujecie. A łączy się ona z Njame Szierabem Gjaltsenem, z Jego Świątobliwością [Menri Trizinem], z jego Eminencją Jongdzinem Rinpocze. I od nich obu na równi dostaliśmy ten przekaz. Wszyscy bezpośrednio czy pośrednio mamy to jedno połączenie. Więc powinniśmy to szanować, powinniśmy współpracować, wspierać się wzajemnie, być przyjacielscy wobec siebie tak jak wszyscy jesteście. I chciałbym widzieć to nadal, nieustannie.

To jest mój główny cel i będę się skupiał na tym aby wszyscy mieli owocny rezultat praktyki i nikt nie osłabiał mocy nauk zamiast ich używać. Dlatego potrzebujemy grup [praktykujących], potrzebujemy sangi, potrzebujemy przestrzeni w której możemy się skupić. Każdy z nas ma [swój] poziom zainteresowań, każdy z nas ma inny poziom uzdolnień na którym rzeczy mogą się wydarzać więc wszyscy zgodnie z tym działajmy bo głównym i ostatecznym celem jest przynosić pożytek wszystkim, którzy są otwarci, gotowi, zainteresowani tym obszarem przekazu i praktyki. Więc jak najbardziej zapraszamy, nie ma dla nikogo ograniczeń, to jest dla każdego, dla wszystkich, dla wszystkich praktykujących.

Zasadniczo na dzisiaj mamy społeczność, sangę, dobry grunt czy podstawę – w Wildze znajduje się ośrodek, jest tutaj kilka osób i przewodniczący [Związku Garuda]. W końcu wszyscy się znacie, również w przyszłości chciałbym widzieć jak każdy współpracuje, wszyscy są jak jedna rodzina, odwiedzają się tu czy tam, gdziekolwiek są społeczności, grupy czy praktykujący bon. Sam jestem bardziej niż szczęśliwy składając wizyty wszędzie tam gdzie mnie ktoś zaprosi. Jeśli powie: „nie przyjeżdżaj” to nie będę nalegał (śmiech). Ale dopóki ktoś będzie mnie zapraszać a ja będę miał coś do dania od siebie, na pewno będę odwiedzał i doradzał, pomagał tak jak najlepiej potrafię. Dla przykładu Tenzin Rinpocze i ja jesteśmy kolegami z jednej klasy, razem wzrastaliśmy, otrzymaliśmy wszystkie nauki od Lopona Jongdzina Rinpocze, było nas 11 mnichów w Szkole Dialektycznej kiedy ona powstała w Dolanji. I pomiędzy tymi 11-ma my dwaj byliśmy sobie najbliżsi ale także najbardziej „notowani”, razem też uzyskaliśmy w klasztorze Menri tytuł gesze od Jego Świątobliwości i Jongdzina Rinpocze. Podobnie jak opat Klasztoru Triten Norbutse Tenpa Yungdrung i [obecny tu] Gesze-la [Ghema Gyaltsen] mieli tego samego lamę w Dorpatan gdzie razem dorastali a potem przybyli do Dolanji, razem studiowali i rozwijali się itd. Tak czy owak chcę powiedzieć, że jesteśmy z jednej linii, nazywamy to damtsig cig, kontynuacją jednej linii ślubowań, które mamy. Otrzymaliśmy błogosławieństwo z jednego naczynia, od naszych nauczycieli, otrzymaliśmy nauki z tych samych tekstów, dlatego nazywamy to damtzig cig, zobowiązaniem jednej linii, jednego celu, tutaj trochę mieszam tybetański i angielski (śmiech). I podobnie jak Tenpa Yungdrung, Gesze-la uzyskał tytuł gesze i również przez kilka lat był opatem w Gangtoku (Sikkim) gdzie znajduje się klasztor bon a następnie dołączył do moich napiętych planów i licznych podróży, w rezultacie jest wciąż ze mną i bierze udział w moim nauczaniu, również w pełni wspiera projekt BCH (Bon Children Home) w który jestem zaangażowany.

Jest to przykład na to w jaki sposób możemy wzajemnie się wspierać. Ponieważ mamy tylko jeden cel, tak jak i wy macie jeden cel na poziomie praktyki. Więc nie powinniśmy mieć jakichkolwiek konflików. Ale niektórzy ludzie są dobrzy w powodowaniu konfliktów. Więc tym, którzy stwarzają konflikty, którzy mają upodobanie w ich stwarzaniu pozwólmy się dobrze bawić. Pozwalanie im na to samo w sobie jest praktyką. Jednak nie powinniście być ofiarą takiej zabawy; bądźcie częścią tej zabawy na swój własny sposób. To jest całkiem naturalne we wspólnotach, w organizacjach, to wciąż się wydarza. Nie możemy po prostu powiedzieć: „nie możesz tak [robić]”. To jest sposób w jaki funkcjonuje społeczność, grupa. Więc pozwólmy temu dziać się w ten sposób, myślenie: „powiększaj swoje możliwości” jest w porządku. Działajmy w sposób w jaki uważamy, że powinniśmy działać a innym pozwólmy działać w taki sposób w jaki oni uważają, że powinni.

tłum. kris