Lhatri Khenpo Nyima Dakpa jest opatem i dzierżawcą linii klasztoru Lhatri w Kham, rejon Dege we wschodnim Tybecie. Klasztor Lha tri leży w prefekturze Jo mda północno-wschodniego Tybetu i został założony w 1754 r. W rejonie tym zostały założone klasztory dwóch tradycji Bon i Siakja. Do dzisiaj istnieje tam sześć klasztorów Bon w tym: Stag gzhi założone w 1180 r., Zha zhi założone w 1409 r., czy rDis bon założone w 1600 r.
Nyima Dakpa Rinpocze dorastał w Dorpatan, które było pierwszą wspólnotą uchodźców bonpo. Jego rodzina jest dzierżawcą linii Lhatri a jego ojciec, Lhatri Gjaltsen Njima, był trzecią reinkarnacją Tsultrim Phunstoka, wielkiego praktykującego we wschodnim Tybecie.
Kiedy miał 6 lat rozpoczął naukę pisania i czytania. Rozpoczął również religijne studia u swojego ojca i Tsultrim Njima Rinpocze, opata klasztoru Dorpatan. W wieku 13 lat wraz z rodziną przeniósł się do Kathmandu w Nepalu. Pracował tam w rodzinnym biznesie.
Kiedy miał 15 lat ojciec posłał go do klasztoru Menri w Dolanji, Himachal Pradesh. Jego życzeniem było aby Nyima Dakpa stał się duchowym mistrzem i praktykującym bon. Po początkowych trudnościach w zaakceptowaniu życia klasztornego, przyjął ślubowanie w obecności J. Ś. 33 Menri Trizina Rinpocze i Lopona Tenzina Namdaka. W 1978 r. został członkiem pierwszej grupy rozpoczynającej trening w nowo otwartej Dialektycznej Szkole Bon. Otrzymał wszystkie nauki od Lopona Tenzina Namdaka i Lharam Gesze Jungdrunga Namgjala. Przyjął także zobowiązanie nie robienia żadnych przerw w nauce w Szkole Dialektycznej. Nie odwiedzał swojej rodziny aż do momentu uzyskania stopnia gesze w 1987 r. Od 1978 r. pomagał również w sierocińcu, które należy do centrum klasztornego.
W maju 1987 r. zdecydował się pojechać do Tybetu. W czasie podróży odwiedził 38 różnych klasztorów bon. W 1988 r. powrócił do Menri w Dolanji. W kwietniu tego roku klasztor odwiedził J.Ś. Dalaj Lama. W czasie tej wizyty J.Ś. 33 Menri Trizin rozmawiał z J.Ś. Dalaj Lamą o szkole w Dolanji. Nyima Dakpa wziął na siebie odpowiedzialność za zebranie ze wszystkich wspólnot bon dzieci, które uczęszczałyby do tej szkoły i za jej założenie, co nastąpiło w 1989 r. Wiele uczących się tutaj dzieci pochodzi z odległych rejonów takich jak Dolpo czy Lubrak. Początkowo było tutaj 45 dzieci, obecnie jest ich ponad 300. Po ukończeniu szkoły niektóre z nich kontynuują edukację w Simli i Varanasi. Njima Dakpa jest dyrektorem szkoły i kierownikiem sierocińca.
Od 1991 r. Nyima Dakpa Rinpocze przebywał wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przekazywał nauki i zbierał fundusze na szkołę. W czasie podróży w 1996 r. odwiedził Wielką Brytanie i Niemcy. W Polsce przebywał pięciokrotnie przekazując nauki Buddy Medycyny, Czerwonego Garudy, A ti Nyndro, Sadhana Szieraba Gjaltsena i Drenpa Namkha oraz Przekaz Doświadczenia Gjalła Jungdrunga.
W 2000 r. okazało się, że Rinpocze ma guza mózgu. Przeszedł operację. Sam opowiada o tej historii w następujący sposób: „Mogę podzielić się taką historią z mojego własnego doświadczenia. W 2001 roku rozbolał mnie ząb. Poszedłem z tym zębem do mojego szpitalnego dentysty. Ten zobaczył, że coś jest nie tak z moim okiem i wysłał mnie do okulisty. Okulista obejrzał moje oko i stwierdził, że coś jest nie tak i odesłał mnie do neurologa. Ten stwierdził, że mam guza mózgu i załatwił mi natychmiastową operację. Wtedy chciałem akurat w ciągu 10 dni wracać do Indii i nie bardzo chciałem się zgodzić na tę operację, ale wszyscy moi przyjaciele mówili, że to bardzo poważna sprawa, że powinienem zostać i dać się zoperować. W końcu zdecydowałem się na to. Zoperowano mnie. Operacja była zaplanowana na sześć godzin. Trwała godzin dwanaście a w tym czasie zarówno w klasztorze Menri w Dolanji jak i w klasztorze Triten Norbutse w Kathmandu w Nepalu odbywały się rytuały za moje zdrowie. Przesyłanie energii w tym celu, żebym wyzdrowiał. Również wszystkie dzieci w sierocińcu, również wszyscy moi uczniowie, wielu profesjonalnych, praktykujących uzdrawianie w Stanach Zjednoczonych, w Austrii, także w tym czasie te osoby skupiały się na tym, żeby przesłać mi tę pozytywną energię. I dzięki temu udało mi się już po tej operacji bez problemu dojść do siebie bardzo szybko. Wiele osób, które miały podobne operacje, przede mną i po mnie, żyły później sześć miesięcy, czasem rok i umierały. Była to naprawdę bardzo trudna operacja. Trudno jest potem dojść do siebie. Już po czterech dniach zacząłem chodzić a po kilku tygodniach, w trakcie których zostałem w szpitalu, wyszedłem stamtąd i wróciłem do Indii. Do teraz nie mam żadnych problemów i jestem przekonany, że wiąże się to z tym, że te wszystkie osoby koncentrowały się na mnie, pomagały, przesyłały tę energię. Miałem bardzo silne zaufanie do tego, byłem bardzo mocno przekonany co do tego, że tę energię otrzymuję i że ona mi pomaga. Jeżeli te dwa czynniki się schodzą, kiedy z jednej strony jest pełno współczucia i miłości, pełno chęci pomagania i przesyłanie, przekazywanie tej energii a z drugiej strony zaufanie, otwarcie się na nią, wtedy dzieją się cuda i wtedy to uzdrawianie zdarza się z dużą siłą, wtedy to uzdrawianie jest dużo łatwiejsze” (wykład otwarty „Uzdrawianie w tradycji tybetańskiej”, Poznań maj 2005).
W 2005 r. Rinpocze w Snow Lion Publication (Stany Zjednoczone) wydał książkę „The Openning the Door to Bon”. Jesienią 2006 podczas wizyty w Polsce, Rinpocze zdecydował o założeniu Instytutu Sziardza Ling nawiązującego w swojej nazwie do wielkiego nauczyciela bon, Sziardza Taszi Gjaltsena. Celem tej organizacji ma być skupianie praktykujących i rozprzestrzenianie nauk Jungdrung Bon.
